Miesiąc czwarty

Miesiąc czwarty

Zbliża się kolejny miesiąc.

Kolejny miesiąc kalendarzowy.

Kolejny miesiąc trzeźwości mojego partnera.

Kolejny miesiąc mojej drogi do uzyskania równowagi we współuzależnieniu.

Cały czas jest w nas dużo emocji. Emocji związanych z jego trzeźwieniem, ale również z przeszłością, która odbiła ogromne piętno na tym kim jesteśmy teraz.

Każdy z nas jest inny i każdy inaczej przepracowuje emocje, które zakłócają mu normalną egzystencję. U mnie zawsze sprawdzało się hasło: „stało się – widocznie tak miało być”. Brałam lekcje z tego, czym doświadczał mnie los i zamykałam kolejne etapy swojego życia, bez rozpamiętywania, zagłębiania się: po co? jak? dlaczego? To już czas przeszły, więc nic nie da się zmienić. Można tylko stać się o kolejne doświadczenie mądrzejszym.

Nasz ostatni rok był przepełniony bolesnymi lekcjami od życia. Ale jestem na etapie, że nie dość, że pogodziłam się z tym, że tak po prostu MUSIAŁO BYĆ, to jeszcze w pewnym sensie dziękuję losowi za to że otworzył mi oczy. Może i w brutalny sposób, lecz z perspektywy czasu i zdarzeń widzę, że życie w które ślepo brnęliśmy po prostu nie mogło nas poprowadzić inaczej. Byliśmy przepełnieni pychą, zaczarowani magią pieniądza. Zupełnie zapomnieliśmy o wartościach, które kiedyś dawały nam prawdziwą radość. Zagubiliśmy siebie. Zapomnieliśmy o tym, po co przyszliśmy na ten świat. Skupiliśmy się na przyjemnościach zapominając o prawdziwej wartości życia.

Oboje musieliśmy mocno się poobijać, żeby Konstruktor otworzył nam oczy. I chociaż zaczynamy wszystko od zera – nie żałuję. Teraz to wszystko ma dla mnie prawdziwy sens, bo prowadzi mnie serce.

I nie mam żalu do nikogo – do M. – za jego chorobę, do Konstruktora – że nas tak doświadcza. Przez długi czas miałam żal do siebie. Poczucie winy zżerało mnie od środka jak rdza. Zarzucałam sobie wiele rzeczy poczynając od tego, że to przeze mnie znów bierze, kończąc na tym, że nie umiem mu pomóc.

Dziś już o tym nie rozmyślam. Co nie oznacza, że zapomniałam o lekcji jaką dał nam los. Dzięki niej mamy szansę zacząć wszystko od nowa – ponownie poznać świat i na nowo zachłysnąć się jego pięknem. Mimo bagażu, który nas łączy odkrywamy na nowo również siebie, dojrzewamy.

Jak w Stopniu Trzecim – zamykam ten miesiąc powierzając swoje życie opiece Konstruktora i z czystą głową napawam się pięknem tej wiosny. Dziękuję za każdy dzień.

A co przyniesie kolejny miesiąc? To wie tylko On.

 

PicsArt_03-31-02.39.56[1]

 


2 thoughts on “Miesiąc czwarty

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *